Fundacja Wspierania Kultury "Noc Poetów"

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Losowa Fotka

Partnerzy

RECENZJA TOMU POEZJI PIOTRA PAWŁOWSKIEGO "CO POTEM"

RECENZJA TOMU POEZJI PIOTRA PAWŁOWSKIEGO "CO POTEM"
Wówczas i obecnie Poeta odnajduje się w świecie naszego małe-go chaosu. I umieszcza w nim swego bohatera lirycznego, człowie-ka brata, by i on się w nim odnalazł… Ale czy ten brat o biblijnej proweniencji nie ma negatywnego akcentu w świecie niedookreślonych wartości, w codzienności zagmatwanych uczuć, w czasie też do końca niedoprecyzowanym…? Tak niepewnym jak myśli towarzyszące sytuacjom egzystencjalnym ja lirycznego, pełne wy-rażonych albo niewyrażanych wprost wątpliwości, wahań, rozgoryczeń… Bohater człowiek na rozdrożu/ oczekiwań świata/, w swoich rozterkach duchowych wymaga wsparcia, a otrzymuje… „pranie mózgu”, narzucane decyzje, rozkazy, fałszywe dogmaty, idee sprane przez wieki nadużywaniem, wprowadzające go w odwieczny labirynt mentalnego niepokoju…

a iść trzeba/ trzeba do przodu/ do przodu w pragnienie/ zdobywania ludzi/ zdobywania siebie//
Nie przypadkiem na okładce tomu pojawia się kolaż Zbigniewa Jahnza, według mnie doskonale oddający alegoryczne przesłanie poezji Piotra Pawłowskiego… Dominujący motyw rąk, na których rozkwitają albo już nie kwitną jabłonie, niekiedy róże, inne kwiaty, czasem cień… albo znany motyw wyciągniętych dłoni w akcie stworzenia jak na fresku w Kaplicy Sykstyńskiej, gdzie indziej znów ręki każącej wygnaniem, sądem /dzień ósmy/.

Posłużyło współczesnemu plastykowi arcydzieło renesansowego mistrza Albrechta Dürera – Studium dłoni do obrazu Chrystus wśród uczonych w Piśmie – do stworzenia kompozycji z postacią mężczyzny z XXI wieku, siedzącego w postawie zamyślenia, rozważania,

6 głębokiej refleksji nad co potem… I powstał obraz kolejnej alegorii. Poetycka wizja, w której dominujące dłonie Chrystusa podpowia-dają w łagodnym geście przekonywania… a może wyliczają możliwości wyboru, z których człowiek – gruda gliny niewprawną ręką zlepiona – nie korzysta, idąc jedną utartą ścieżką spranych myśli… Znowu wątpliwość… Może to każdy, a nie tylko współczesny człowiek potrzebuje wsparcia swych decyzji w wyborze drogi, a nie kierowania na niewłaściwe tory…

Tory – jeszcze jedno słowo klucz w wierszach Piotra Pawłowskie-go, pojawiające się w tekstach niemal tak często jak wyrażenia co potem albo druty nieba, druty kolczaste, czy ręce kwitnące… Tory jak i druty w swej wieloznacznej interpretacji jawią się u Poety częściej jako symbol koszmarnej przeszłości wojennej, obozowej, więziennej, ale też przeniesienie ich znaczenia we współczesność

sugeruje brak uwolnienia z tamtego czasu i pozostawanie nieustanne w kręgu pytania co potem po raz pierwszy, co potem po raz drugi, i trzeci, i czwarty…, i dalej. Ten leitmotiv mocno akcentuje wszystkie treści zamieszczonych przez Poetę wierszy. Jest konstrukcją, na której buduje Piotr Pawłowski swój – tu i teraz – obraz rzeczywistości, korzysta jednak z materii nie tak dawnej przeszłości

– historii XX wieku… Obrazowanie w wierszu przewodnim co potem łączy w niezwykle delikatny sposób charakter ewangeliczne-go braterstwa, które zostało tak zdewaluowane przez drugą wojnę światową i systemy totalitarne po niej.

Piotr Pawłowski wyraża swoje myśli (w)spierane niezwykle subtelnie… niczego nie artykułuje wprost, pozwala odbiorcy na własną interpretację – sugestią mocną, z użyciem dobitnych metafor,

przejrzystych aluzji, sarkastycznej ironii. Bawi się słowem, frazą 7 gminną czy neologizmem zabawnym, a przecież gorzkim, np.

polityki nudne nieciekawe/ krzyczą polityczą całkiem/ brzydko kociopsioczą/.
A przecież człowiek brat, to nie tylko ten uwikłany w sprawy historii, polityki, profesji, zawodowej kariery czy bezrobocia bohater liryczny. To też mężczyzna i kobieta piszący sobie historię, przeżywający emocje, rozterki nocy i dnia, oczekujący i… czasem rozczarowani miłością… ale wciąż poszukujący, jak ci w wierszu piosenka i cień:

a my tacy sami nad przepaścią gdzieś/ i nie dla nas nowa noc i nowy dzień//
Jest w tej poezji (i chyba można ją nazwać zaangażowaną ze względu na wyraźnie określoną postawę Autora) sporo odwołań do

poprzedników, poetów czasu pogardy czy ustroju czasów słusznie minionych, np. Baczyńskiego, Różewicza czy Herberta. Odczytuje się wyraźnie ich przesłania oraz postawę protestu, z którą identyfikuje swojego lirycznego bohatera jego kreator.

Tam, gdzie treści wersów są już na tyle wytarte w słowach, w ich codziennym nadużyciu /bóg honor ojczyzna/, sięga Poeta po piosenkę, jest przecież autorem tekstów śpiewanych. Korzysta z konwencji ballady o małym miasteczku, Kazimierzu, mocno na-cechowanym klimatem żydowskim, by wydobyć i wyakcentować wciąż mroczne, a przecież aktualne, nastroje ksenofobii czy rasizmu. Przy tym zręcznie, chociaż pozornie tylko, problem oddala półżartobliwym brzmieniem refrenu:

W Kazimierzu na ryneczku/ czas przyjemnie sobie płynie/ pośród 8 czasu i historii/ co ma być nie zginie//

Tuż za balladą W Kazimierzu popołudniem całkiem kończy tom nostalgiczna, wielce wymowna nuta bluesa whisky blues.
Zamysł Poety od pierwszego wiersza tomiku po ostatni jest konsekwentny, skupia się bowiem na akcencie człowieka brata zamkniętego w odwiecznym, a jakże nam bardzo współczesnym pytaniu egzystencjalnym: co potem? Czy odnajdziemy w danym nam czasie odpowiedź na nie, zależy chyba od nas samych? Od na-szych, wspartych mądrością historii – nauczycielki życia przecież, myśli albo też od tych spieranych, zamienionych w stereotypy, wyświechtanych sloganów, którymi pozwalamy się karmić innym.

Nie rolą Poety dawanie odpowiedzi. On ma tylko budzić sumienia i otwierać oczy, uszy i usta… na wartości uniwersalne jak praw-

da, piękno czy dobro. I czyni to Autor wprost wierszem, a wspiera mocniej rysunkiem Karoliny Pawłowskiej.
A nic nie dzieje się w tym zbiorze wierszy bez przyczyny. Dobór rysunków jest ze wszech miar trafiony. Każdy z elementów twarzy człowieka brata wskazuje na role, jakie odgrywają w naszej egzystencji, są też konstrukcją całej kompozycji, dzielą tom na rozdziały, zastępują prolog i epilog. Zebrane na ostatnim rysunku oko, ucho i usta w całość twarzy, aczkolwiek nieuporządkowane w wizerunku, stanowią wymowną puentę poetycko-artystycznego wyrazu Piotra Pawłowskiego, który wciąż poszukuje i wciąż porządkuje swój/twój świat, próbując znaleźć odpowiedź na pytanie co jest najważniejsze?
słowo zawieszone w momencie stworzenia/ człowiek przed którym więcej jest niż mniej/
A co potem…! Z akcentem czy bez akcentu?
Róża Czerniawska-Karcz

Komentarze

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Wygenerowano w sekund: 0.03
333,961 unikalne wizyty