Fundacja Wspierania Kultury "Noc Poetów"

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Losowa Fotka

Partnerzy

Nawigacja

Tadeusz Śledziewski

„Znaszli ten kraj”

W którym zbóż łany

Mienią się, niczym stepowe burzany?

I taki, gdzie sosny z niebem gadają

Mimo, że piaszczystą glebę porastają?
I taki, na którym Bałtyk wsparł się kolanami
A Polscy Rycerze śpią pod Tatrami?
I taki, w którym, jak Jontek Halśki żałował
To mu nawet Halny zawtórował?
Pewien Organista usłyszał ich zawodzenie
W gamy poukładał i wyszło operowe pienie.
Tenorzy nieustannie, do dziś je śpiewają
Co słysząc, wrażliwsi – bywa – łezkę ocierają.
Ale i taki, w którym wierzby i brzozy płaczą
Nad Narodu dolą tułaczą?
I taki, w którym sąsiad do sąsiada
Rzadko kiedy zagada?
I taki, który „Solidarnością” słynie
A jedność błąka się w uczuć głębinie?
I taki, co wszyscy by chcieli
– Nie piorąc – spać w czystej pościeli?
I taki, gdzie zło z dobrem pod rękę chadza
I jak godnie przeżyć dzień – doradza?
I taki, gdzie głupszy uczy mądrzejszego
Jak ma zbudować mieszkanie dla niego?
I taki, gdzie najtrudniej przychodzi jednemu
Wyrażenie uznania swemu bliźniemu
Natomiast, chętnie oskarża go
O wszystko – co po świecie chodzi – zło?
I taki gdzie, nawet na ulicy słyszy się:
To nie ja, to ty robisz źle?
I taki, gdzie trzy zdania się pojawiają
Jak dwie osoby o błahostkę się spierają?
I taki, co wszyscy na wszystkim się znają
Lecz odróżnić zła od dobra – rady nie dają?
I taki, w którym co wtóry
Na bliźniego spogląda z góry?
I taki, gdzie wolność z swawolą mylą
By cieszyć się rozkoszy chwilą?
I taki, gdzie Niepodległość Narodu
Często przymiera z głodu.
Do tego, przez obcych jest poszturchiwana
Bo należną czcią nie jest otaczana?
I taki, w którym – gdyby:
Prywatę i kłótliwość zamknął w dyby
Z „jadłospisu” usunął przywileje stanowe
To by długo nie czekał, na jego oblicza odnowę?
A także i taki, w którym – gdyby
Pracowano rzetelnie, a nie – niby
To nikomu kiszki by marsza nie grywały
Jako, że i OPS należycie by funkcjonowały?

Tych pytań i gdybów trochę się namnożyło.
Pozwolę się zapytać – czyżby to Polski się tyczyło?
A także – ile w tym kraju jest ludzkiej, wolnej woli?
– Odpowiedzcie!
Jeśli wolny rynek – czas znaleźć – na to zezwoli.





Słowo do Poezji



Poezjo!

Nie zasłaniaj, przede mną oblicza.

Od tak dawna kocham cię

I nadal jesteś dla mnie tajemnicza.

Znam Cię tylko z przekazu ludzkiego

I z wyobrażenia swego.

Podobno przyjaźnie traktujesz ludzi

Jednak, wielu Cię kochających

By Cię ujrzeć, na próżno się trudzi.

Wybrańcom ukazujesz się

W pełnej barw tęczy.

Ich oczy Cię widzą.

Ich uszy słyszą, Twe słowa.

Kapią się w Twojej toni.

A bywa, że sadzasz ich

Po swojej prawej stronie.

Oni Cię ukrywają

w obłokach, wysoko

Aby Cię nie zauważyło

Dnia powszedniego oko.

Zawłaszczają Ciebie

Wybrankę, ulubienicę Bogów.



Dzień Powszedni w poprzek staje.

Też chce mieć Twoje piękno

Barwne pola i gaje.

Chce być:

Brzaskiem wiosennego nieba

Poświatą zieleni

Tkaniną ze słonecznych promieni

Siostrą, bratem

Jak i matką troskliwą.

Nie tylko, codziennością uciążliwą.

Chce, byś zajrzała

Do jego duszy i ciała.

I przytuliła do swego łona

Niczym kochająca, męża żona.



Może wtedy, dzień powszedni

Nie byłby taki powszedni?

Może byśmy wtedy

Twoim pięknem zachwyceni

Miast złem, dobrocią emanowali

I rzadziej, ze sobą wojowali?



Jedno jest pewne!

Dzień powszedni byłby zadowolony

Gdybyś uchyliła, swych okien zasłony.

Ujrzawszy Cię, w pełnej krasie

Oddałby, należny pokłon dla Cię.



Czy sprostasz, czy pochylisz się

Nad potrzebami powszechności?



Odpowiadając, pamiętaj!

By zrozumiała była twa mowa

Musisz używać, prostego słowa.







Pytania



Co? Gdzie? Kiedy? Jak?

Czy będziesz szedł, czy stał

Pytania zawsze cię dopadną.

Niejedno przyssie się do ciebie

W mózg się wwierci

Będzie chodzić za tobą krok w krok

I dręczyć, od świtu po mrok.

No i tak, na około dzień po dniu.

Aż rzucisz, jakiś ochłap mu

Staniesz jak wryty, usta otworzysz

- I mało brakowało by

Wyleciało z nich, jak z procy

- Wiem! Ale?

Okazało się źeś nie otworzył ich wcale.

Zagryzasz wargi raz i dwa

Wijesz się niczym wąż

Patrzysz na boki, w przód i w tył

I zauważasz jam tu był!

A wydawało się, żem szukał, chodził

Bywało, żem czołgał się

Gzie jestem?

Czy ktoś oświeci mnie?







Bolesne są zwady



Szkło bolesne Krzysztofowi dokuczało.

W końcu Mu śmiertelny cios zadało.

Gdzie jego odłamki się podziały?

Czy, przypadkiem, w nas nie poutykały?

Wszak zauważyć się daje

Że z nas coś ostrego wystaje.

Lądy z morzami się dogadują.

Ludziska często na się pomstują.

Szkło, tymczasem skrzy się

I skrzeczy pod naszymi stopami.

Czasem pierwsze skrzypce gra.

W orkiestrze ludzkiego wynaturzenia.

Pamięć, także ostrości wiele zachowuje

Która bliskich kaleczy, maltretuje.

Szklane błyski wesoło pełgają

Przez oko do serc naszych trafiają.

Czasem, za dużo ich się uzbiera

I nasze serce rozdziera.

Choć obejść się nie można bez szkła.

Potłuczone kaleczy, mimo, że nie ma kła.

Pozostawione, przez przodków ślady

Szepczą, że kaleczy nie szkło, lecz zwady.

To ich, nietępiące się, ostre czuby

Boleśnie kłują, przyczyniając się do zguby.



Komentarze

37 #1 tsledziewski
dnia grudzień 17 2018 08:20:36
Nie wiem czemu - "Znaszli ten kraj" - przybrał postać epiczną? W moim zamiarze miał być wierszowany i wyglądać tak:

"Znaszli ten kraj"

W którym zbóż łany

Mienią się, niczym stepowe burzany?

I taki, gdzie sosny z niebem gadają

Mimo, że piaszczystą glebę porastają?

I taki, na którym Bałtyk wsparł się kolanami

A Polscy Rycerze śpią pod Tatrami?

I taki, w którym, jak Jontek Halśki żałował

To mu nawet Halny zawtórował?

Pewien Organista usłyszał ich zawodzenie

W gamy poukładał i wyszło operowe pienie.

Tenorzy nieustannie, do dziś je śpiewają

Co słysząc, wrażliwsi - bywa - łezkę ocierają.

Ale i taki, w którym wierzby i brzozy płaczą

Nad Narodu dolą tułaczą?

I taki, w którym sąsiad do sąsiada

Rzadko kiedy zagada?

I taki, który "Solidarnością" słynie

A jedność błąka się w uczuć głębinie?

I taki, co wszyscy by chcieli

- Nie piorąc - spać w czystej pościeli?

I taki, gdzie zło z dobrem pod rękę chadza

I jak godnie przeżyć dzień - doradza?

I taki, gdzie głupszy uczy mądrzejszego

Jak ma zbudować mieszkanie dla niego?

I taki, gdzie najtrudniej przychodzi jednemu

Wyrażenie uznania swemu bliźniemu

Natomiast, chętnie oskarża go

O wszystko - co po świecie chodzi - zło?

I taki gdzie, nawet na ulicy słyszy się:

To nie ja, to ty robisz źle?

I taki, gdzie trzy zdania się pojawiają

Jak dwie osoby o błahostkę się spierają?

I taki, co wszyscy na wszystkim się znają

Lecz odróżnić zła od dobra – rady nie dają?

I taki, w którym co wtóry

Na bliźniego spogląda z góry?

I taki, gdzie wolność z swawolą mylą

By cieszyć się rozkoszy chwilą?

I taki, gdzie Niepodległość Narodu

Często przymiera z głodu.

Do tego, przez obcych jest poszturchiwana

Bo należną czcią nie jest otaczana?

I taki, w którym - gdyby:

Prywatę i kłótliwość zamknął w dyby

Z "jadłospisu" usunął przywileje stanowe

To by długo nie czekał, na jego oblicza odnowę?

A także i taki, w którym - gdyby

Pracowano rzetelnie, a nie - niby

To nikomu kiszki by marsza nie grywały

Jako, że i OPS należycie by funkcjonowały?



Tych pytań i gdybów trochę się namnożyło.

Pozwolę się zapytać - czyżby to Polski się tyczyło?

A także - ile w tym kraju jest ludzkiej, wolnej woli?

- Odpowiedzcie!

Jeśli wolny rynek - czas znaleźć - na to zezwoli.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Wygenerowano w sekund: 0.03
451,250 unikalne wizyty