Fundacja Wspierania Kultury "Noc Poetów"

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Losowa Fotka

Partnerzy

Nawigacja

Artur Mizdrak

Dolina wśród bioder
Katedry sklepienie
Niewinny ołtarzyk
Modlitwy pragnienie
Do łona w którym
Życie zaczyna
Esencja miłości
Maleńka kruszyna
Schowana wewnątrz
Najświętszej góry
A wokół morze
Cudo natury
Przykładasz głowę
Jak do poduszki
Tam zamiast piórek
Harcują nóżki
Wzniecają fale
W podziemnej toni
W końcu tsunami
Skarb nasz odsłoni
Droższy niż diament
Król bez okrycia
Tulisz w ramionach
Sens swego...życia


****
Pośrodku izby okno wiekowe
Młoda powabna zwyczajnie stała
Na parapecie paryskiej scenie
W zielonej sukni cicha wspaniała
Drewniane ramy koloru khaki
Razem tworzyli przedziwną parę
Błyszczące bujne zielone włosy
Ponure okno skrzywione stare
Słońce dla niego udręką było
Skruszałej farby wisiały płaty
Ona szczęśliwa światła spragniona
Wdziękiem kusiły zielone szaty
Gościła często mieszkańca izby
Gdy przyciągała okruchy słońca
Na parapecie paryskiej scenie
Cielsko układał mrucząc bez końca
Spocznę tu trochę królowo izby
Wreszcie spokojnie wygrzeję kości
Tobie gosposia przyniesie wody
Słońce codziennie przybędzie w gości?
Nie rozumiała zwierzęcej mowy
Czuła że jednak ma przyjaciela
Po dłuższej drzemce książe poddasza
Łasi się prycha futrem...pociera
Zielone włosy niewielkie piegi
W spękanej ramie urocza wiotka
Na parapecie paryskiej scenie
W zielonej sukni mała...paprotka
Pośrodku izby okno wiekowe
Młoda powabna zwyczajnie stała
Na parapecie paryskiej scenie
W zielonej sukni cicha wspaniała

Drewniane ramy koloru khaki
Razem tworzyli przedziwną parę
Błyszczące bujne zielone włosy
Ponure okno skrzywione stare

Słońce dla niego udręką było
Skruszałej farby wisiały płaty
Ona szczęśliwa światła spragniona
Wdziękiem kusiły zielone szaty

Gościła często mieszkańca izby
Gdy przyciągała okruchy słońca
Na parapecie paryskiej scenie
Cielsko układał mrucząc bez końca

Spocznę tu trochę królowo izby
Wreszcie spokojnie wygrzeję kości
Tobie gosposia przyniesie wody
Słońce codziennie przybędzie w gości?

Nie rozumiała zwierzęcej mowy
Czuła że jednak ma przyjaciela
Po dłuższej drzemce książe poddasza
Łasi się prycha futrem...pociera

Zielone włosy niewielkie piegi
W spękanej ramie urocza wiotka
Na parapecie paryskiej scenie
W zielonej sukni mała...paprotka


*****
Anioł śmierci
W rogu tkwił
Białym krzyżem
Cień się krył
Niczym mnich
W modlitwie trwał
Nieruchomo
Jakby spał
Ona młoda
I powabna
Kusi wzorem
Nić jedwabna
Utkać chciała
Nowe szaty
Na to czekał
Zbój kosmaty
Podniósł oko
Kiedy sieć
W świetle dnia
Zaczęła drżeć
Wlecze korpus
Swój złowrogi
Na nic lament
Koniec drogi
Czegoś co się
Nie zaczęło
Suchy odwłok
Zwieńczył dzieło

Komentarze

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Wygenerowano w sekund: 0.03
300,061 unikalne wizyty