Fundacja Wspierania Kultury "Noc Poetów"

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Losowa Fotka

Partnerzy

Nawigacja

Kilka wierszy

Tadeusz Śledziewski Życie
Lżej by się żyło, jak byśmy o bliskich pamiętali.
Jeszcze lżej, gdybyśmy ich, zwyczajnie kochali.
Jeśli tak, to podajmy sobie nawzajem ręce,
Może wtedy nikt nie będzie żył w poniewierce?

Wydaję się, że nam do szczęścia by wystarczyło,
Jakby większość ludzi, żądzy władzy się wyzbyło.
.- Czy aby na pewno?
Wszak zauważać i takiego człowieka się daje,
Który zadając ból, uczucia zadowolenia doznaje.

Odstąpmy jednak od nadmiaru zła eksponowania
Zauważmy w ludziach potrzebę dobra wyrządzania.
Bo niezaprzeczalnie wśród nas tacy są,
Którzy zachwycają zachowaniem i postawą swą.
- Gdyby tak Ludzi Dobrej Woli było za mało.
Czy wtedy życie na ziemi, by się utrzymało?

Odrodzenie

Odrodzić się! raz jeszcze!
I jeszcze raz!
Dla nas się odrodzić i w nas.
Świtem dnia stanąć u progu.
Ciemności rozjaśnić światłem słońca.
Kroplami rosy zraszać źdźbła,
Własnych zamierzeń i dokonań.
Budować! Burzyć!
- Wspólnie razem!
Jedno i drugie wziąć za cel.
Popioły zdmuchnąć!
Żar niech tryśnie!
Wyłamać schorowane drzewa.
I las posadzić; sam - sosnowy.
Żeby powietrze niosło żywiczną woń.
Grobem zasypać smrodliwe wody,
Co liście gniły w nich przez lata.
- Zgnilizna?
Przecież potrzebna jest do życia.
Więc odradzajmy się na niej.
Świtem dnia,
I gorącem słońca,
Wonią żywiczną,
Nieśmy słowo odrodzenia.


O mojej Matce Ojczyźnie

Skrępowane ręce, nie zdolne do działania.
Bez odzewu także, na ludzkie wezwania.
Skołatana głowa w rozterce się miota.
I nogi stężałe, nie mogą dać korka.
Przyjaciele patrzą na Nią ze zgorszeniem.
Rady dają, lecz nie dają wsparcia swym ramieniem.

Znowu samej sobie przyszło członki leczyć.
Nawet nie ma Jej komu w chorobie pocieszyć.
A tu mary czekają, by w ciało ostre kły zanurzyć.
Lecz ciała nie będzie! Ona wszystko zdolna przeżyć.
Niechaj tylko wiatr mocny powieję i świeży,
Wymiecie bród i kurz co po kątach leży.
Niechaj tylko z nieba deszcz lunie rzęsisty ,
Co brudy spłucze, by każdy potok był przejrzysty.

Wtedy czyste strumienie w żyły się zamienią,
A pobudzone serca na nowo zabiją.
Lico Jej zapłonie zdrowej krwi czerwienią.
I członki wszystkie razem na nowo odżyją.
Wtedy głos dźwięczny usłyszą jej dzieci,
Który od morza, aż po gór szczyty wzleci!

Wtedy zadrżą synowie i córy obłudą podszyci.
- Czy ich Matka przygarnie, czy też znienawidzi?
Lecz Ona tylko szeroko rozłoży, matczyne ramiona.
I nawet podłe dusze przytuli do łona.
Tak jak każda Matka, choćby pogardzona,
Nie odrzuci swych dzieci zemstą prowadzona.

Czy cała treść powyższego wiersza się zdezaktualizowała?
Czy po dziesięcioleciach nadal aktualna pozostała?
Może byście mi pomogli odpowiedzieć na te pytania.
Abym nabrał o teraźniejszości większego rozeznania.

Natrętne marzenia

Siedzą we mnie, mamią barwnymi wizjami.
Uwierz - życie zapłonie wszelkimi tęczy barwami.
Krzywda zniknie z życia człowieczego,
A ze świecą trzeba będzie szukać człeka podłego.
Nawet jeden drugiemu przyjacielem będzie.
Wystarczy, gdy człek złych cech się wyzbędzie
Co one ze mną wyprawiają - znaczy - te marzenia?
- One oczekują, ode mnie, do Boga się zwrócenia.
Co ja mam zrobić - człowiek nie młody?
- Mam się bawić, z Bogiem w podchody?
Najlepiej, jakby ktoś Jego uwagę odwrócił,
To ja wtedy, bym Mu na biurko podrzucił
Sprawy, z mych marzeń, do załatwienia.
- Może by się doczekały, na realizację przyzwolenia?

Zanim jakiekolwiek przedsięwezmę kroki,
Chciałbym się pozbyć, z głowy swej pomroki.
Bo co prawda marzenia w głowie namieszają
Ale zrealizować podtykanych wizji nie pomagają.
A mnie czeka wejście w boskich niebios progi
Przekraczając je, nie mogą ugiąć się pode mną nogi.
W tym jasność umysłu, jedynie mi pomoże.
Ona doda wiary i wszelkie słabości przemoże.
Prawda - wiary potrzeba do marzeń realizowania.
Wiedza potrzebniejsza, do przeciwności pokonania.
One zewsząd czynnego człowieka obstępują
I najczęściej jego zamierzenia w zamyśle rujnują.

Skąd by zaczerpnąć wiedzy o Wszechmocy
Takiej, co wesprze, udzieli w potrzebie pomocy?
Muszę Nowy Testament zabrać ze sobą
On mi ułatwi porozumienie z Ojca Osobą.
Tyle, że on wielokrotnie był tłumaczony
Więc może być, także błędem obarczony.
Co zrobię, gdy Chrystus zdziwienie wykaże,
Jak Mu Pismo święte z błędami pokażę?
Ktoś może mi powie - sięgasz za wysoko.
Ale to nie grzech - sięgać gdzie nie sięga oko.

Komentarze

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Wygenerowano w sekund: 0.03
333,969 unikalne wizyty